poniedziałek, 2 maja 2016

   Od Spectry C.D. Willa
Zgłodniałam od tych wrażeń: 
- Ej zapolujemy na coś? - zapytałam 
- Możemy - mruknął 
Obydwoje wyczuliśmy jelenia. Przylepiłam brzuch do ziemi. Skradałam się w stronę przyszłej zdobyczy. Will wypłoszył bambiego a ja zaatakowałam. Wbiłam mu kły w brzuch, zamiast tradycyjnie w szyję. Will patrzył nieco krzywo jak pastwię się nad zwierzyną, więc skręcił mu kark. 
- Ej... - mruknęłam 
- Nie mogłem na to patrzeć, weź się opanuj - mruknął 
Zaczęliśmy jeść. Will - normalnie, a ja jak to ja - wściekle i szybko. 
Nagle wrogo warknęłam na towarzysza. On popatrzył się na mnie i wycofał. 
- Sory! Ja... ja nie... wiem dlaczego...! - tłumaczyłam się gorączkowo 
Nic nie mówiąc kontynuowałam posiłek. 
- Ja chyba już pójdę do domu - powiedział - Ale nic nie szkodzi, spoko - uśmiechnął się 
W jego uśmiechu była niepewność. Odszedł. Ja... to wszystko przez tamto... Zwiesiłam łeb. To dla tego nikt ze mną nie wytrzymuje. Wiem... czasem mi odwala, ale ja nie umiem tego, znaczy sama nie wiem czy to dobrze czy źle. Także skierowałam się do jaskini. Zawsze samotna, każdy albo się mnie boi albo ucieka, bo jestem nienormalna. Nigdy nie poznałam już więcej nikogo takiego jak on... Ale w głupi sposób go utraciłam. Weszłam do jaskini. Rozwaliłam się na ziemi nawet nie spoglądając na Willa będącego w pobliżu. 
*** 
Rano nad rzeką, z której piłam spotkałam również Willa. Odwróciłam markotnie wzrok. Nie zapomniałam, i nie zapomnę czemu nad sobą nie panuję. 
<Will?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz