Od Willa C.D. Ashiry
Wszedłem do jaskini. Pierwszy raz tak się czułem. To dziwne. I nie chodzi tu o uleczanie się. Chodzi o nią. Jest niesamowita. Widziałem w swoim życiu wiele wader, ale ta jest... Nie wiem jak to określić... Poszedłem w moje ulubione miejsce i tam rozmyślałem Co dziwne nie o mojej przeszłości. Był to pierwsza noc od bardzo dawna, kiedy spałem spokojnie.
* * *
Obudziłem się wypoczęty jak nigdy. Rozpierała mnie energia. Było tuż po wschodzie słońca, więc była to idealna pora na spacer. Udałem się nad morze. Tam gdzie woda gładko obmywała piasek. Tam gdzie budzące się słońce odbijało się w czystej niczym kryształ wodzie. Tam gdzie mogłem myśleć. Tam gdzie mogłem być.... Sobą. Ale siedziała już tam Ash. To nie jest przypadek, że my tak bez przerwy na siebie wpadamy. Nie wierzę w przypadki. Wierzę tylko w przeznaczenie. Siedziała na piasku, jej biała sierść lśniła, a piękne oczy wpatrywały się w spokojną toń morza. Usiadłem obok niej. Nie trzeba było słów. Czułem się tak jakby cały świat w tym momencie przestał istnieć. Piękno nie potrzebuje słów. Wszystko tu było piękne (no może oprócz mnie). Co będzie dalej? Nie wiem. Wiem tylko jedno. Dopiero teraz czuję, że żyję...
<Ash?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz