Od Willa C.D. Ashiry
Szczerze mówiąc nie sądzę. Dobrze wiedział, w jakim stanie mnie zostawiał, ale powiedziałem tylko:
-Może... Jeszcze raz powiem: Przykro mi z powodu twojej watahy. Naprawdę. To było dość samolubne z mojej strony, tak użalać się nad sobą. Zresztą... Wybacz, że marnuję twój czas- powiedziałem i odszedłem. To było strasznie egoistyczne. Nie powiedziałem jej jeszcze jednego. I prawie najważniejszego. Jest to rzecz, przez którą boję się samego siebie. Ten szaman uratował mnie, a ja... Nie umiałem panować nad mocą i... Zabiłem go. Tego sobie nigdy nie wybaczę. Nigdy! Wspomnienia. Mogą być darem, ale też przekleństwem.
* * *
Następnego dnia, znów wyruszyłem na spacer. Znów nie spałem. Nie mogłem. Nie wiem dlaczego, ale coś nie daje mi spokoju. Tylko nie wiem co. Ruszyłem tym razem w stronę gór. Ale i tu niezbyt sprzyjała mi samotność. Spotkałem. Zagadka miesiąca! Ashirę.
-Uhm... Cześć- powiedziałem cicho- jeszcze raz przepraszam za wczoraj. To było strasznie egoistyczne. Nie będę już marnować twojego czasu...
<Ashira? Trening w męczeniu się! xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz