Tej nocy prawie w ogóle nie spałem. Prawie nie spałem, to w moim słowniczku, w ogóle nie spałem. Wspomnienia wracały. Zresztą słowa Alfy też nie dawały mi spokoju. Powiedzieć, czy nie powiedzieć? Nie! Tak! Nie! Tak! Sam już nie wiem. To zdarzyło się dwa lata temu, ale pamiętam jakby to było wczoraj. Ból. Ciemność. Ból. Strach. Chyba jej powiem, bo inaczej zamęczę się na śmierć. Ale jeśli komuś powie? Nie powie! Jest Alfą, nie obchodzą jej twoje problemy. A może? Niezależnie od samego siebie powoli ruszyłem w stronę jej jaskini. Był już ranek, więc wilki zaczęły wychodzić ze swoich jaskiń. W ten sposób poznałem większość watahy. Stanąłem przy wejściu do jaskini. A może jeszcze śpi? Moje rozmyślania przerwał głos:
-Cześć, stało się coś?
-Nie. Chyba nie. Po prostu...
-Chciałeś pogadać.
-Chyba tak.
-Chyba?
-Na pewno. Możesz?
-Jasne. Tylko chodźmy gdzieś, bo zaraz przyjdzie tu Twister i będzie znowu czegoś chciał.- postanowiliśmy wspólnie pójść nad morze. W to miejsce co poprzedniego dnia. Gdy tam doszliśmy wadera spojrzała na mnie wyczekująco.
-Ekhm...
-Mów!
-No to... Było tak. Dokładnie dwa lata temu do jaskini w której mieszkałem z rodziną wdarło się małe stado wilków. Ich Alfa był wrogiem rodziców. Zabili ich na naszych oczach.... Moich i siostry. Nas porwali i okrutnie pokiereszowali. Oczywiście starałem się ją ratować, więc po kilku tygodniach... Byłem na cienkiej granicy życia i śmierci. Wtedy się mnie pozbyli. Ona tam została. Starałem się ich szukać, ale po moim odejściu.... Uciekli. Gdy leżałem czekając na śmierć... Znalazł mnie jakiś mag. Uratował mnie, ale.... Nigdy jej nie znalazłem... Nawet nie wiem czy żyje. Nie mów tego nikomu, dobrze. Jesteś pierwszą osobą której to mówię... Proszę- odwróciłem się, by odejść, gdy usłyszałem jej głos:
-...
<Ashira? Teraz ty pokombinuj xD>
-Cześć, stało się coś?
-Nie. Chyba nie. Po prostu...
-Chciałeś pogadać.
-Chyba tak.
-Chyba?
-Na pewno. Możesz?
-Jasne. Tylko chodźmy gdzieś, bo zaraz przyjdzie tu Twister i będzie znowu czegoś chciał.- postanowiliśmy wspólnie pójść nad morze. W to miejsce co poprzedniego dnia. Gdy tam doszliśmy wadera spojrzała na mnie wyczekująco.
-Ekhm...
-Mów!
-No to... Było tak. Dokładnie dwa lata temu do jaskini w której mieszkałem z rodziną wdarło się małe stado wilków. Ich Alfa był wrogiem rodziców. Zabili ich na naszych oczach.... Moich i siostry. Nas porwali i okrutnie pokiereszowali. Oczywiście starałem się ją ratować, więc po kilku tygodniach... Byłem na cienkiej granicy życia i śmierci. Wtedy się mnie pozbyli. Ona tam została. Starałem się ich szukać, ale po moim odejściu.... Uciekli. Gdy leżałem czekając na śmierć... Znalazł mnie jakiś mag. Uratował mnie, ale.... Nigdy jej nie znalazłem... Nawet nie wiem czy żyje. Nie mów tego nikomu, dobrze. Jesteś pierwszą osobą której to mówię... Proszę- odwróciłem się, by odejść, gdy usłyszałem jej głos:
-...
<Ashira? Teraz ty pokombinuj xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz