Od Spectry C.D. Willa
- A co ty jesteś dla mnie? Że ja mam cię słuchać? - Krzyknęłam za nim
Olał mnie, tak jak ja jego. Wróciłam do jaskini, położyłam się spać. W środku nocy się zbudziłam. Zdawało mi się coś słyszeć, wybuch... Wybiegłam na dwór ale było kompletnie cicho. Przesłyszałam się czy jak? Nie możliwe, zmysły mam dobre... Wróciłam do jaskini w nadziei że znów to usłyszę, ale czekałam aż w końcu zasnęłam. Rano zobaczyłam tego całego Willa. Przystanął i się odwrócił, ja znalazłam się zaraz przy nim.
- Matkę to ty sę możesz moją udawać, i tak nigdy jej nie miałam - prychnęłam
- Znów standardy, wyrzekasz się rodziny, pff...
- Nie leszczu, nie, urodziłam się z probówki dla parku rozrywki, rozwaliłam klatkę i spustoszyłam miasto, a gdy gliny mnie ścigały straciłam najbliższą mi osobę którą teraz szukam po całym świecie! - krzyczałam to jakby do siebie. Stałam chwilę z oczami wlepionymi w Willa po czym wybuchnęłam śmiechem.
- Najpierw opowiadasz bolesną historię swego życia po czym się śmiejesz? - nie ogarniał
- Taa... Co było a nie jest nie pisze się w rejestr - nadal się śmiałam
- Z czego się śmiejesz - pytał
- Z ciebie i twojej miny! Żebyś ty ją widział...
- Jesteś nienormalna! - Próbował mi dojeść
- Nie zaprzeczę - usiadłam
<Will? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz