Od Willa C.D. Ashiry
Obudziłem się. Całe ciało pulsowało bólem, a głowa ciążyła niemiłosiernie. Obraz mi się rozmazywał, ale zdążyłem zauważyć białe futro Ashiry. Po chwili usłyszałem jej głos:
- Nie ruszaj się bo coś sobie zrobisz.
-Dlaczego mnie uratowałaś?-zapytałem.
-Nie mogłam cię zostawić. Umarłbyś tam.
-Może byłoby tak dla wszystkich lepiej.
-Nie sądzę.- spojrzałem na nią i spróbowałem wstać. BŁĄD! Syknąłem cicho, z powrotem opadając na posłanie. Nie mogłem się uleczyć. Do tego też jest potrzebna energia... Której nie miałem. Czemu to zrobiła? Było ciemno, ślisko... Przecież mogła sobie coś zrobić. Nie wiem czy utrzymywanie mnie przy życiu ma jakikolwiek sens. A może? Czekają mnie kolejne nieprzespane noce. Cóż zrobić? Nic. Znowu. Ogarnęły mnie wspomnienia. Tym razem próba wstania udała się. Spojrzałem na Ashirę i powiedziałem cicho:
-Dziękuję... Za wszystko.- niezależnie od wszystkiego, te słowa były szczere... Jak prawie nigdy.
<Ashira?I co będzie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz