niedziela, 15 maja 2016

Od Spectry C.D. Willa
Coś w nim budziło we mnie uczucie... To co poczułam gdy poznałam T... Przyjaźń, coś co było mi obce od pięciu lat... 
- Coś znowu nie tak? - zapytał Will zobaczywszy moją zakłopotaną minę 
- Nie... to... to znaczy... nie nic... To wczoraj, to ja tak mam zawsze i... nie chcę cię skrzywdzić... - mamrotałam 
- Mnie? No coś ty! Ale... czemu tak masz? - Zapytał 
Wzięłam wdech, byłam gotowa chyba to opowiedzieć... 
- Gdy byłam mała nikt mnie nie lubił, ludzkie szczenięta się ze mnie śmiały, rzucały kamieniami... Pewnego dnia gdy zobaczyłam szczeniaka celującego we mnie, pisnęłam oczekując na ból, ale usłyszałam tylko krzyk ludzi. Otworzywszy oczy zobaczyłam czarnego wilka. Obok leżał kamień, a pies miał obity bok. 
"Chodź młoda, nie możesz być taką sierotą" Posłał mi łobuzerski uśmieszek, zapamiętałam ten obraz do końca życia. Przedstawił się jako T. Nauczył mnie to i owo. Jednak pewnego dnia wstanąwszy usłyszałam masę przekleństw, znałam ten głos. Wybiegłam, bałam się, że skończy się to źle. Zauważyłam T., jak wyzywał innego, rudobrązowego basiora. Był wściekły, ja tylko skuliłam uszy. Nagle rzucili się sobie do gardeł. T. dał się przygnieść do ziemi, nic nie rozumiałam. Nagle napotkałam jego wzrok, czekał na mnie. Skoczyłam na basiora gryząc go w kark. Poczułam to, poczułam krew w pysku, wściekłość i furię. Obróciłam się, T rozpruł napastnikowi brzuch, był cały umazany krwią. To on zrobił ze mnie pół-psychopatkę. Nie widziałam nic, tylko rządzę ataku. W tedy okazało się że T. to zmiennokształtny. Zmienił się w człowieka i zaczął przedemną uciekać i krzyczeć. Gdy wyjęli go z klatki on zwolnił zabezpieczenia, i spowrotem stał się wilkiem. Potem już tylko było morderstwo i śmierć. Dopadły nas gliny. Złapali go za łapy, krzyczał "uciekaj". Ja jak głupia posłuchałam, skoczyłam z klifu zdając sobię sprawę że mogłam ich z łatwością zabić, ale przepadło. Straciłam go - odwróciłam wzrok starając się nie patrzeć na Willa. 
<Will? Jakie wyznanie xD>

1 komentarz: