piątek, 15 kwietnia 2016

                                                Od Willa
Niedawno znalazłem nową watahę. Nie znam jeszcze nikogo, oprócz Alfy, ale sądzę, że niedługo się to zmieni. Wyszedłem z jaskini, w której mieszkałem i rozejrzałem się. Było zimno i ciemno. Milusio. Wspaniały czas na idealny spacer. Tylko, gdzie pójść? Po chwili zastanowienia, swoje kroki skierowałem na plażę. Zawsze mi się tam podobało, a przy takiej pogodzie musi tam być bardzo cicho i spokojnie. Usiadłem na wilgotnym piasku. Pochłonęły mnie wspomnienia. Głównie smutne i straszne, bo innych raczej za dużo nie było, ale cóż zrobić? Nic. Widziałem jasny pyszczek mojej siostry, ciemne rodziców. To co się zdarzyło. To co byłoby, gdyby nie ich śmierć. Chciałbym móc zapomnieć.... Na pewno? odezwał się głosik w mojej głowie. Po zastanowieniu stwierdziłem, że nie. Te rzeczy ukształtowały mnie... Kimże byłbym bez nich. Usłyszałem za sobą chrzęst piasku. Błyskawicznie "zniknąłem" i odwróciłem się. Ashira. Znów stałem się widzialny. 
-Cześć- powiedziałem, nieco zdziwiony jej obecnością tutaj, ale przecież jest Alfą, może niemalże wszystko. 
-Cześć- odezwała się. Mając nadzieję, że nie będzie to wyglądało jak oznaka braku szacunku odwróciłem się w stronę morza i patrzyłam na fale bijące o brzegi 
<Ashira?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz