czwartek, 14 kwietnia 2016

Od Spectry
Krew... Leżę na trawie, wokoło klatka w strzępach... Park pusty i cichy... Jak we śnie... W oddali słychać gliny - zmywam się. Po rozeznaniu w terenie atakuję domy... rodziny... dzieci... Dopadli mnie, uciekam, skaczę z klifu, w oddali widzę jedyną najbliższą mi osobę którą za chwilę tracę z oczu - wpadam do wody. 
*** 
Otwierając oczy około godz. 11 nie do końca wiedziałam gdzie jestem. Wczoraj długo wędrowałam, minęło 5 lat od wydarzeń w parku. Samotna... tracąc najbliższą sercu osobę - jedyną wartość swego życia - zaczęłam dbać tylko o przeżycie, świat był dla mnie czarno biały, totalnie wyblaknięty odkąd wylądowałam w rzece. Czemu po niego nie wróciłam? Bo się bałam. Żałuję, że uciekłam? Nie. Klatka to najgorsze co w życiu można spotkać. Zaraz... A cóż to? Czarna kita w krzakach, zapach znajomy bo kundla. Brzuch przy ziemi i powoli zbliżam się do obcego, lecz ten wychodzi z krzaków i okazuje się być wilkiem. Gapi się jak na wariata. Syknęłam wrogo. 
- Spokojnie dzikusie - prychnął 
Pomyślałam - zaryzykuję. 
- Ktoś ty? - mruknęłam 
- Twister, Alpha Watahy z Mrocznego Lasu, a ty jesteś na jego terenach. 
- Jakiś ty oficjalny - okrążyłam go - Spectra, a co to za wataha? 
- Prowadzę ją z Ashirą, moją przyjaciółką, zainteresowana członkostwem? 
Tu staję przed dylematem. Porzucić dotychczasowe życie i je zmienić? Nie było cudowne ale nie narzekałam... 
- Jest kto jeszcze w tej watasze?- zapytałam 
- Nie, tylko my 
- Gdzie on jest... - szepnęłam 
- Kto? 
- Nikt, nikt.... taki tam... nieistotne - ucięłam - gdzie ta twoja wataha? - starałam się zepchnąć go z tematu. 
- Chodź 
Podążyłam za nim. Weszliśmy w bardzo intrygujący las, ten sam przez który wczoraj biegłam... Mam nadzieję że już nie spotkam tego co tam było... Po ok 15 min doszliśmy do zwyczajnego lasu. Na jednej z polan zobaczyłam białą waderę, miała długą grzywkę i medalion. 
- To jest Ashira, Ashira to Spectra 
- Witam w naszych progach - uśmiechnęła się 
- Ta cześć - powiedziałam zamyślona. 
Rozglądałam się za śladami jakiejkolwiek broni czy granatów, ale nic tam nie było. Wskazano mi jaskinię. 
*** 
Następnego dnia tuż po przebudzeniu i wyjściu na dwór spotkałam Twistera.
<Twister?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz